Dodge Durango 3.6 V6 295 KM 8AT AWD 2011 (WD) opinie
Durango trzeciej generacji jest blisko spokrewnione z Jeepem Grand Cherokee, ale oferuje bardziej rodzinny charakter i pełnowymiarowe nadwozie z trzema rzędami siedzeń. W wersji 3.6 V6 295 KM nie ma sportowych ambicji, za to auto płynnie nabiera prędkości, dobrze wycisza kabinę i bardzo dobrze radzi sobie z autostradowym tempem. To samochód, który najlepiej smakuje w trasie, gdy można docenić szerokie fotele, miękko zestrojone zawieszenie i wysoką pozycję za kierownicą.
Silnik Pentastar jest jedną z bardziej znanych benzynowych jednostek koncernu FCA. Przy regularnej wymianie oleju co 10-12 tys. km potrafi przejechać duże przebiegi bez ruszania dołu silnika. W praktyce ważniejsze są drobiazgi: obudowa chłodnicy oleju, cewki, świece, rolki osprzętu czy wycieki z układu chłodzenia. To nie brzmi groźnie, ale zaniedbanie takich elementów szybko podnosi rachunki i psuje opinię o aucie.
Napęd AWD i 8-biegowy automat poprawiają użyteczność, zwłaszcza zimą i przy pełnym obciążeniu. Trzeba jednak pamiętać, że to ciężki SUV, więc eksploatacja nie będzie tania. Zawieszenie, hamulce i opony dostają tu większy wycisk niż w klasycznym europejskim SUV-ie. Spalanie w mieście bez większego wysiłku przekracza 14 l/100 km, a dynamiczna jazda lub krótkie odcinki potrafią dołożyć jeszcze kilka litrów.
Na rynku wtórnym najważniejsza jest selekcja egzemplarza. Wiele aut ma za sobą naprawy blacharskie po imporcie z USA, dlatego obowiązkowe są pomiary lakieru, kontrola geometrii i komputerowa diagnostyka wszystkich modułów. Jeśli trafisz na zadbany egzemplarz z udokumentowanym serwisem olejowym skrzyni i napędu, Durango potrafi być bardzo satysfakcjonującym, wygodnym i nadal dość oryginalnym autem rodzinnym.
- Dużo miejsca dla 7 osób
- Kulturalny i trwały silnik V6 bez turbo
- Bardzo dobry komfort jazdy w trasie
- Spokojna praca 8-biegowego automatu
- Wysokie realne spalanie
- Drogie części i serwis napędu AWD
- Sporo aut po szkodach z USA
- Kapryśna elektronika komfortu
Dodge Durango WD z wolnossącym silnikiem 3.6 Pentastar i napędem AWD to jedna z ciekawszych propozycji dla kierowców, którzy chcą dużego, siedmioosobowego SUV-a bez turbodoładowania i downsizingu. Jednostka V6 ma dobrą kulturę pracy, brzmi przyjemniej niż typowe czterocylindrówki i dobrze współpracuje z 8-biegowym automatem. W codziennym użyciu auto imponuje wygodą, wyciszeniem i stabilnością na trasie, a do tego daje dużo miejsca w dwóch pierwszych rzędach i sensowny trzeci rząd dla dzieci. Nie jest to jednak samochód dla osób liczących każdy litr paliwa ani dla tych, którzy oczekują taniego serwisu jak w europejskim SUV-ie segmentu D. Najwięcej problemów sprawiają zwykle nie sam silnik, lecz osprzęt Pentastara, elektronika komfortu i zaniedbany serwis skrzyni oraz napędu AWD. Kluczowe jest sprawdzenie historii szkód, bo wiele egzemplarzy pochodzi z importu z USA. Dobrze utrzymany Durango odwdzięcza się spokojnym charakterem, wysokim komfortem i sporą uniwersalnością, ale przed zakupem trzeba uczciwie policzyć koszty paliwa, hamulców i zawieszenia.
Dodge Durango 3.6 V6 295 KM 8AT AWD 2011 (WD) koszt utrzymania
Kalkulacja obejmuje paliwo, planowe serwisowanie wg harmonogramu producenta oraz OC. Bez AC i napraw awaryjnych.
- Przestronna kabina i trzeci rząd siedzeń
- Udany wolnossący silnik 3.6 V6
- Dobry komfort i wyciszenie na trasie
- Sprawna współpraca silnika ze skrzynią 8AT
- Duża siła holowania i wysoka użyteczność
- Wysokie zużycie paliwa w mieście
- Kosztowne elementy zawieszenia i hamulców
- Ryzyko egzemplarzy po kolizjach z USA
- Elektronika multimediów i komfortu bywa kapryśna
- Serwis AWD wymaga dyscypliny i budżetu