Ford C-Max 2.0 TDCi 150 KM 6AT 2010 (Mk2) opinie
Ford C-Max Mk2 to jeden z tych rodzinnych modeli, które po latach nadal bronią się charakterem jazdy. Auto jest ustawne, wygodne i ma bardziej dopracowane prowadzenie niż wielu konkurentów. Dobrze sprawdza się jako rodzinny środek transportu, ale nie zmusza kierowcy do rezygnacji z przyjemności z prowadzenia, co w segmencie kompaktowych vanów nadal nie jest oczywiste.
Silnik 2.0 TDCi 150 KM zapewnia tej wersji wyraźnie lepszą elastyczność niż słabsze diesle. 370 Nm momentu obrotowego wystarcza do sprawnego wyprzedzania i spokojnego utrzymywania tempa na trasie nawet przy komplecie pasażerów. W praktyce trudno narzekać na osiągi, a spalanie pozostaje rozsądne jak na rodzinne auto z automatem, o ile samochód nie jeździ głównie na bardzo krótkich dystansach.
Największe ryzyko kryje się w zestawieniu nowoczesnego diesla z automatem Powershift. Sama skrzynia potrafi działać przyjemnie i płynnie, ale wymaga serwisu dokładniejszego niż wielu sprzedających chciałoby przyznać. Przed zakupem warto sprawdzić historię wymian oleju, zachowanie na zimno i na ciepło, płynność ruszania, ewentualne szarpnięcia oraz błędy zapisane w sterownikach.
Dobrze utrzymany egzemplarz może być bardzo udanym autem rodzinnym na kilka kolejnych lat, zwłaszcza dla kierowcy pokonującego regularne trasy. Zadbany C-MAX odwdzięcza się komfortem, funkcjonalnością i przewidywalnym spalaniem. Zaniedbana sztuka szybko pokaże jednak, że tani zakup samochodu z dieslem i automatem bywa tylko początkiem większych wydatków.
- Bardzo dobra elastyczność i spokojna jazda w trasie.
- Automat poprawia komfort w mieście i na autostradzie.
- Praktyczne nadwozie i sensowna ilość miejsca dla rodziny.
- Pewne prowadzenie jak na kompaktowego vana.
- Powershift zwiększa ryzyko drogich napraw względem manuala.
- DPF i EGR nie lubią ciągłej jazdy na krótkich dystansach.
- Wiele ofert dotyczy aut z bardzo dużym przebiegiem.
- Historia serwisowa skrzyni ma kluczowe znaczenie przy zakupie.
Ford C-Max drugiej generacji w odmianie 2.0 TDCi 150 KM z 6-biegowym automatem to propozycja dla kierowców, którzy chcą rodzinnego auta wygodnego w codziennej eksploatacji, ale nie chcą rezygnować z dynamiki i sensownego spalania. Ten wariant dobrze pasuje do spokojnych tras, autostrad i rodzinnego użytkowania, bo wysoka pozycja za kierownicą, praktyczne wnętrze i dobra elastyczność silnika realnie ułatwiają życie. C-MAX nadal wyróżnia się prowadzeniem lepszym niż w wielu klasycznych kompaktowych vanach, więc nie sprawia wrażenia ociężałego. Problem polega na tym, że w używanym egzemplarzu kluczowe znaczenie ma nie sama konstrukcja auta, lecz historia serwisowa. Diesel 2.0 TDCi ma typowe wymagania nowoczesnej jednostki wysokoprężnej: trzeba kontrolować EGR, DPF, dolot, turbo i regularny serwis olejowy. W tej wersji dochodzi jeszcze automat Powershift, który poprawia komfort, ale jest bardziej wrażliwy na zaniedbania niż manual. Jeśli skrzynia była serwisowana terminowo i nie wykazuje objawów szarpania, przeciągania biegów czy opóźnionej reakcji, auto może okazać się bardzo udane. Jeśli jednak kupisz egzemplarz po flotowym życiu i bez potwierdzonej obsługi skrzyni, oszczędność na starcie może szybko zamienić się w duży rachunek. Dlatego tę odmianę warto polecić głównie osobom, które jeżdżą sporo poza miastem, chcą komfortowego automatu i są gotowe zapłacić więcej za zadbane auto z dobrym zapleczem serwisowym.
Ford C-Max 2.0 TDCi 150 KM 6AT 2010 (Mk2) koszt utrzymania
Kalkulacja obejmuje paliwo, planowe serwisowanie wg harmonogramu producenta oraz OC. Bez AC i napraw awaryjnych.
- Dobra dynamika i wysoka elastyczność diesla 2.0 TDCi.
- Wygodny automat w codziennym użytkowaniu.
- Praktyczne, rodzinne nadwozie z dużą funkcjonalnością.
- Pewne prowadzenie i stabilność na trasie.
- Rozsądne spalanie jak na van z automatem.
- Powershift może generować bardzo drogie naprawy.
- DPF i EGR podnoszą ryzyko kosztów przy miejskiej eksploatacji.
- Wysokie przebiegi większości egzemplarzy.
- Serwis skrzyni automatycznej jest wyraźnie droższy niż w manualu.
- Nietrudno trafić na auto po ciężkiej pracy flotowej.