Toyota Proace 2.0 D-4D 177 KM 6AT 2016 (I) opinie
Toyota Proace I w mocnej wersji 2.0 D-4D 177 KM celuje przede wszystkim w firmy jeżdżące dużo po trasie. W porównaniu ze słabszymi wariantami czuć wyraźnie większy zapas momentu obrotowego, dzięki czemu van sprawniej zbiera się z kompletem ładunku i mniej męczy kierowcę przy wyprzedzaniu. To nie jest sportowe auto, ale w swojej klasie daje przyjemne poczucie lekkości i nie wymaga ciągłego planowania każdego manewru.
Automatyczna skrzynia biegów to ważny argument za tą odmianą. W ruchu miejskim i podczas pracy kurierskiej poprawia komfort, a na autostradzie utrzymuje obroty na rozsądnym poziomie. Warunek jest jeden: regularna wymiana oleju. Wiele aut flotowych ma ten punkt zaniedbany, bo producent długo sugerował bezobsługowość, a to kończy się pogorszeniem kultury pracy, szarpaniem albo kosztowną naprawą sterowania skrzyni.
Pod względem trwałości Proace wypada przyzwoicie, ale wymaga podejścia jak do nowoczesnego diesla użytkowego. Trzeba pilnować DPF, jakości paliwa, szczelności dolotu i stanu osprzętu. Zawieszenie nie należy do wyjątkowo delikatnych, jednak przy dużych przebiegach i częstej jeździe pod obciążeniem szybko wychodzą luzy na łącznikach, tulejach czy poduszkach. To nie dyskwalifikuje modelu, po prostu trzeba dobrze obejrzeć auto przed zakupem.
Najlepsze egzemplarze to zwykle samochody z pełną dokumentacją, regularnym serwisem olejowym i potwierdzoną obsługą automatu. W zamian dostajemy praktycznego vana z dużą przestrzenią ładunkową, dobrą dostępnością części oraz niezłą płynnością jazdy. Najmocniejsza wersja 177 KM będzie droższa na wejściu, ale dla kierowcy robiącego duże przebiegi potrafi odwdzięczyć się wygodą, którą trudno przecenić w codziennej pracy.
- Mocny diesel 177 KM dobrze radzi sobie z pełnym obciążeniem.
- Automat wyraźnie poprawia komfort codziennej pracy w mieście.
- Duża przestrzeń ładunkowa i praktyczna kabina robocza.
- Niezła dostępność części dzięki pokrewieństwu z vanami PSA.
- DPF i osprzęt diesla nie lubią krótkich odcinków.
- Serwis automatu bywa zaniedbywany w autach flotowych.
- Elektryka wyposażenia potrafi generować drobne irytujące awarie.
- Najmocniejsza wersja jest wyraźnie droższa od słabszych odmian.
Toyota Proace pierwszej generacji po debiucie w 2016 roku szybko stała się ciekawą alternatywą dla bardziej oczywistych vanów klasy średniej. W odmianie 2.0 D-4D 177 KM z 6-biegowym automatem dostajemy najmocniejszy wariant silnikowy, który lepiej radzi sobie z jazdą autostradową, kompletem pasażerów albo cięższym ładunkiem niż słabsze diesle 1.5 i 2.0 120-150 KM. W praktyce to propozycja dla kierowców, którzy codziennie pokonują długie trasy i nie chcą męczyć się z ospałą dynamiką. Największą zaletą tego zestawu napędowego jest elastyczność. Czterocylindrowy diesel o mocy 177 KM i 400 Nm zapewnia sprawne wyprzedzanie, a klasyczny automat lepiej znosi jazdę w mieście i częste manewrowanie niż ręczna skrzynia przy aucie wykorzystywanym zawodowo. Samochód jest przy tym wygodny jak na segment użytkowy: pozycja za kierownicą jest dobra, kabina nieźle wyciszona, a ergonomia typowo francusko-japońska okazuje się intuicyjna już po kilku dniach pracy. Trzeba jednak pamiętać, że Proace nie jest pancerną Toyotą z dawnych lat, tylko technicznym kuzynem Peugeot Expert i Citroëna Jumpy. To oznacza typowe punkty kontrolne: kondycję DPF, historię wymian oleju w automacie, stan osprzętu diesla oraz zużycie zawieszenia w egzemplarzach flotowych. W autach serwisowanych po kosztach szybciej pojawiają się błędy układu oczyszczania spalin, luzy z przodu i drobne usterki elektryki wyposażenia. Zadbane egzemplarze nadal potrafią jednak robić wysokie przebiegi bez poważnych awarii mechanicznych. Na rynku wtórnym warto szukać samochodów z pełną historią serwisową, najlepiej po jednej firmie i bez śladów przeciążania. Najmocniejsza wersja 177 KM jest rzadsza niż popularne 120 i 150 KM, co z jednej strony pomaga w późniejszej odsprzedaży, ale z drugiej podnosi cenę zakupu. Jeśli priorytetem są osiągi, automat i codzienna wygoda pracy, Proace 2.0 D-4D 177 KM 6AT broni się bardzo dobrze. Jeśli liczy się tylko minimalizacja kosztów, słabsza odmiana manualna będzie tańsza w długim utrzymaniu.
Toyota Proace 2.0 D-4D 177 KM 6AT 2016 (I) koszt utrzymania
Kalkulacja obejmuje paliwo, planowe serwisowanie wg harmonogramu producenta oraz OC. Bez AC i napraw awaryjnych.
- Bardzo dobra elastyczność silnika przy pełnym obciążeniu
- Automatyczna skrzynia zwiększa komfort pracy
- Przestronne i ustawne nadwozie van
- Rozsądne spalanie jak na osiągi i gabaryty
- Dobra dostępność części eksploatacyjnych
- DPF wymaga regularnej jazdy w trasie
- Zaniedbany automat może generować wysokie koszty
- Drobne usterki elektryki nie należą do rzadkości
- Wersja 177 KM jest rzadsza i droższa na rynku wtórnym
- W autach firmowych często widać ślady ciężkiej eksploatacji