Toyota Proace 2.0 D-4D 150 KM 6AT 2016 (I) opinie
Największą zaletą tej wersji jest rozsądny kompromis między osiągami a kosztami. Diesel 2.0 o mocy 150 KM daje wyraźny zapas momentu przy ruszaniu z ładunkiem i na drogach ekspresowych. W praktyce auto nie jest szybkie, ale sprawia wrażenie dojrzałego i mniej zmęczonego niż słabsze odmiany. Automat dobrze wygładza reakcje napędu, co docenisz szczególnie w korkach i podczas częstych manewrów pod rampą.
Od strony użytkowej Proace oferuje bardzo ustawne nadwozie i prostą kabinę roboczą. Widoczność jest dobra, pozycja za kierownicą typowo dostawcza, a dostępność części eksploatacyjnych szeroka dzięki wspólnej technice z modelami Stellantis. Dla małej firmy to ważne, bo nawet poza ASO można szybko ogarnąć klocki, oleje czy elementy zawieszenia. Trzeba jednak uważać na stan blacharki w egzemplarzach pracujących w mieście oraz na wnętrze często zajeżdżone przez kilku kierowców.
Najbardziej kosztowne ryzyka kryją się w układzie emisji spalin. Problemy z AdBlue, czujnikami NOx, zapychającym się DPF lub nieszczelnościami dolotu nie są wyjątkowe i potrafią unieruchomić auto w najmniej wygodnym momencie. Dlatego przed zakupem warto zrobić pełen odczyt błędów, sprawdzić historię regeneracji filtra i posłuchać, jak pracuje silnik po rozgrzaniu. To nie jest wersja, którą kupuje się wyłącznie po najniższej cenie.
Jeżeli trafisz na zadbany egzemplarz, Proace 2.0 D-4D 150 KM 6AT okazuje się sensownym partnerem do pracy. Serwis automatu i regularna obsługa olejowa są tańsze niż remont poważniejszej awarii, a auto odwdzięcza się spokojną charakterystyką i niezłą trwałością mechaniczną. Na rynku wtórnym nie trzyma ceny tak dobrze jak legendarny Hilux czy Land Cruiser, ale w klasie średnich vanów wciąż broni się funkcjonalnością i przewidywalnością.
- wygodny automat Aisin do miasta i tras lokalnych
- mocny moment obrotowy przy jeździe z ładunkiem
- dobra dostępność części dzięki wspólnej technice PSA
- ustawne nadwozie i praktyczna kabina robocza
- układ AdBlue i SCR potrafi generować kosztowne awarie
- egzemplarze flotowe często mają ciężkie życie za sobą
- wyciszenie i materiały kabiny są przeciętne
- warto bezwzględnie serwisować automat mimo teorii o bezobsługowości
Toyota Proace pierwszej generacji w odmianie 2.0 D-4D 150 KM z 6-biegowym automatem Aisin to jedna z ciekawszych konfiguracji dla kierowcy, który chce pracować vanem na co dzień bez ciągłego mieszania biegami. Silnik zapewnia wyraźnie lepszą elastyczność niż bazowe diesle 1.5 i 1.6, a przy spokojnej jeździe potrafi utrzymać rozsądne spalanie nawet przy częściowym obciążeniu. Automat pasuje do charakteru auta: nie jest sportowy, ale pracuje przewidywalnie, dobrze radzi sobie w mieście i ogranicza zmęczenie podczas kursów kurierskich czy serwisowych. Z perspektywy wtórnego rynku ważne jest jednak to, że Proace jest technicznie bliskim krewnym Peugeota Experta i Citroena Jumpy, więc typowe słabe punkty dotyczą głównie osprzętu diesla i układu oczyszczania spalin. Najwięcej uwagi wymaga SCR z AdBlue, czujniki NOx, stan DPF oraz ogólna historia obsługi olejowej. Sam automat Aisin ma dobrą opinię, o ile nie uwierzymy w marketing o bezobsługowości i wymienimy olej przed dużymi przebiegami. W zawieszeniu i hamulcach nie ma drogich niespodzianek, ale flotowe egzemplarze bywają mocno zużyte i wtedy oszczędność przy zakupie szybko znika. Najlepiej wypadają auta z krajowej dystrybucji lub z pełną dokumentacją serwisową, bez śladów ciężkiej pracy z maksymalnym ładunkiem. W takiej konfiguracji Proace odwdzięcza się pojemnym nadwoziem, dobrą ergonomią i przewidywalnymi kosztami, choć nie dorównuje klasycznej Toyocie osobowej pod względem bezproblemowości.
Toyota Proace 2.0 D-4D 150 KM 6AT 2016 (I) koszt utrzymania
Kalkulacja obejmuje paliwo, planowe serwisowanie wg harmonogramu producenta oraz OC. Bez AC i napraw awaryjnych.
- elastyczny silnik 2.0 diesel
- automat poprawia komfort codziennej pracy
- duża praktyczność zabudowy
- dobre spalanie jak na klasę
- rozsądne ceny podstawowego serwisu
- ryzyko usterek układu AdBlue i DPF
- sporo aut po ciężkiej pracy flotowej
- przeciętne wyciszenie przy prędkościach autostradowych
- słabszy prestiż marki w segmencie vanów niż w SUV-ach Toyoty
- konieczność profilaktycznej wymiany oleju w automacie