Chrysler 300C 3.0 CRD 2008 (I Facelift) opinie
300C robi świetne pierwsze wrażenie nawet po latach. Długie nadwozie, wysoka linia pasa i bardzo amerykańska stylistyka sprawiają, że auto nadal wyróżnia się na ulicy bardziej niż wiele niemieckich limuzyn z tego samego okresu. Jeśli ktoś szuka samochodu z charakterem i nie chce zlewać się z flotą srebrnych sedanów, Chrysler nadal ma w sobie coś magnetycznego.
Wersja 3.0 CRD jest najrozsądniejszą propozycją dla kierowcy pokonującego trasy. 510 Nm momentu daje swobodę przy wyprzedzaniu i dobrze współpracuje z klasycznym automatem 5G-Tronic, który pasuje do spokojnego, płynnego stylu jazdy. To nie jest auto sportowe, ale przy autostradowych prędkościach potrafi być naprawdę relaksującym krążownikiem.
Problem w tym, że ten układ napędowy nie lubi zaniedbań. OM642 ma znane punkty zapalne: klapy wirowe i ich sterowanie, wycieki z chłodniczki oleju, osprzęt dolotu, DPF oraz wrażliwość na jakość oleju i paliwa. Samochód może jeździć bardzo dobrze, ale tylko wtedy, gdy poprzedni właściciele nie odkładali wszystkiego na później i nie tuszowali błędów tanimi półśrodkami.
Kupując 300C, trzeba patrzeć szerzej niż tylko na sam silnik. Masa auta, duże koła i segment wyższy oznaczają droższe hamulce, zawieszenie oraz ogólny koszt przywrócenia do wzorowej kondycji. Dobrze utrzymana sztuka ma sens jako nietypowa, komfortowa limuzyna na trasę. Zaniedbana będzie bardziej projektem niż okazją.
- Chcesz dużej, wygodnej limuzyny do tras, która wyróżnia się stylem i daje więcej charakteru niż typowy niemiecki sedan z epoki.
- Akceptujesz, że zakup używanego auta segmentu wyższego wymaga budżetu rezerwowego na serwis i nie liczysz na utrzymanie w cenie kompaktu.
- Potrafisz odsiać egzemplarze zaniedbane i zależy Ci bardziej na stanie układu napędowego niż na błyszczącym lakierze i bogatym opisie ogłoszenia.
- Robisz regularne trasy i wysokie przebiegi, więc diesel z filtrem DPF ma dla ciebie sens kosztowy.
- Szukasz auta możliwie taniego w utrzymaniu i nie chcesz ryzyka kosztów związanych z dieslem V6, automatem oraz osprzętem klasy wyższej.
- Jeździsz głównie po mieście i na krótkich dystansach, gdzie DPF, EGR i ciężka limuzyna nie mają optymalnych warunków pracy.
- Nie masz cierpliwości do dokładnej selekcji egzemplarza i liczysz, że atrakcyjna cena zakupu załatwi sprawę bez większych inwestycji po odbiorze.
- Jeździsz prawie wyłącznie po mieście, bo DPF i osprzęt diesla szybko podniosą koszty eksploatacji.
Chrysler 300C 3.0 CRD ma sens dla kierowcy, który chce dużego, wygodnego auta z charakterem i akceptuje, że pod efektownym nadwoziem kryją się koszty eksploatacji bliższe klasie wyższej niż budżetowej okazji. Diesel OM642 zapewnia dobrą elastyczność i trasowy luz, ale jest wrażliwy na zaniedbania serwisowe, szczególnie w układzie dolotowym, chłodzeniu oleju i osprzęcie. To samochód, który potrafi odwdzięczyć się komfortem i prezencją, jeśli egzemplarz jest naprawdę zadbany. Kupowany po taniości bardzo szybko przypomina, że tania limuzyna segmentu E rzadko bywa tania w utrzymaniu.
Chrysler 300C 3.0 CRD 2008 (I Facelift) koszt utrzymania
Kalkulacja obejmuje paliwo, planowe serwisowanie wg harmonogramu producenta oraz OC. Bez AC i napraw awaryjnych.
- Wyrazista, ponadczasowa stylistyka sprawia, że 300C nadal robi mocne wrażenie i nie wygląda jak kolejna anonimowa limuzyna z Niemiec.
- Diesel OM642 oferuje bardzo dobry moment obrotowy, dzięki któremu auto swobodnie przyspiesza w trasie i dobrze znosi spokojną jazdę autostradową.
- Klasyczny automat 5G-Tronic pasuje do charakteru auta i przy zadbanym serwisie zwykle lepiej znosi przebiegi niż wiele nowszych skrzyń dwusprzęgłowych.
- Kabina i bagażnik zapewniają dużo przestrzeni, więc samochód nadal dobrze sprawdza się jako wygodny krążownik na długie dystanse.
- Na rynku wtórnym 300C bywa tańszy od niemieckich odpowiedników, dzięki czemu pozwala wejść w segment dużych limuzyn za rozsądniejsze pieniądze.
- Silnik OM642 ma kilka kosztownych punktów ryzyka, a zaniedbany egzemplarz może szybko wygenerować rachunki znacznie wyższe niż sugeruje cena zakupu.
- Wysoka masa auta oraz segment wyższy przekładają się na droższe hamulce, zawieszenie, ogumienie i ogólne koszty przywrócenia auta do formy.
- Miejska eksploatacja nie służy tej konfiguracji, bo ciężkie nadwozie i diesel z DPF zdecydowanie lepiej czują się na trasie niż w korkach.
- Jakość niektórych materiałów wnętrza i drobnej elektroniki nie zawsze dorównuje niemieckim rywalom, mimo że wizualnie auto nadal robi dobre wrażenie.
- Sprzedaż zadbanego egzemplarza wymaga znalezienia świadomego kupującego, bo model jest niszowy i nie każdy zna jego realne plusy oraz zagrożenia.