Volvo S40 1.6 D 109 KM 2010 (II) opinie
S40 II nie jest małym S60 i nie udaje sportowego sedana. To raczej uporządkowany, kompaktowy Volvo dla kierowcy, który chce normalnego auta do codziennej jazdy, ale zależy mu na lepszym komforcie siedzeń, trochę spokojniejszym stylu i bardziej dojrzałym odbiorze wnętrza niż w większości zwykłych kompaktów z tego okresu.
Diesel 1.6 D 109 KM daje dokładnie tyle, ile obiecuje: spokojne osiągi, sensowny moment obrotowy do codziennej jazdy i rozsądne spalanie, zwłaszcza poza miastem. To nie jest konfiguracja dla osoby, która chce premium z dynamiką. To wersja dla człowieka, który chce po prostu wygodnie i taniej pokonywać kilometry w aucie z lepszym fotelem i solidniejszą atmosferą kabiny.
Największy haczyk kryje się pod maską. Jednostka D4164T ma dobrze znany zestaw tematów: DPF, EGR, turbo, przewody olejowe, rozrząd na pasku i ogólną niechęć do odwlekania serwisu. Zaniedbany egzemplarz potrafi szybko zjeść oszczędności z zakupu, szczególnie jeśli ktoś bierze S40 z założeniem, że premium znaczek oznacza większy spokój niż w Fordzie czy Peugeocie z blisko spokrewnionym dieslem.
Jeśli jednak trafisz na auto po normalnym serwisie, z potwierdzonym rozrządem, zdrowym DPF-em i bez typowych objawów zmęczonego diesla, S40 1.6 D nadal może być logicznym wyborem. Dostajesz zgrabnego sedana, który nie męczy na trasie, nie pali absurdalnie dużo i nadal ma ten charakter spokojnego Volvo dla dojrzałego kierowcy. Po prostu trzeba kupować stan, a nie logo.
- Robisz regularne trasy albo dojazdy podmiejskie i chcesz oszczędnego sedana z wygodniejszymi fotelami oraz dojrzalszym klimatem niż w typowym kompakcie.
- Szukasz samochodu spokojnego, przewidywalnego i bardziej nastawionego na codzienny komfort niż na sportowe wrażenia z jazdy.
- Kupujesz po historii serwisowej, stanie DPF-u, rozrządzie i kulturze pracy diesla, a nie po samym wrażeniu „tanie premium”.
- Wolisz klasycznego sedana niż kombi i nie potrzebujesz ogromnego bagażnika, tylko schludnego auta do normalnych kilometrów.
- Jeździsz prawie wyłącznie po mieście i na krótkich odcinkach, gdzie stary diesel z DPF-em szybko zaczyna tracić sens oraz prowokować koszty.
- Szukasz auta, które ma być tanie w zakupie i bezobsługowe, bo w takim układzie używane S40 1.6 D zwykle kończy się rozczarowaniem.
- Oczekujesz wyraźnie lepszej dynamiki lub dużego zapasu mocy przy pełnym obciążeniu, bo 109 KM stawia tutaj raczej na spokój niż na zapas.
- Nie chcesz pilnować oleju, rozrządu, osprzętu diesla i kondycji DPF-u, a właśnie te punkty decydują o opłacalności tej wersji.
Na rynku wtórnym S40 1.6 D jest ciekawą propozycją dla kogoś, kto szuka kompaktowego sedana do regularnych tras, dojazdów podmiejskich i zwykłego codziennego życia bez przesadnych kosztów paliwa. Największym plusem są wygodne fotele, uporządkowana kabina i spokojny charakter auta, który dobrze pasuje do kierowcy szukającego normalnego premium zamiast sportowych wrażeń. Największym ryzykiem pozostaje sam diesel D4164T: ten silnik potrafi być ekonomiczny, ale przy słabym serwisie, jeździe wyłącznie po mieście i zaniedbaniach szybko zaczyna kosztować dokładnie tak jak inne stare 1.6 HDi / TDCi.
Volvo S40 1.6 D 109 KM 2010 (II) koszt utrzymania
Kalkulacja obejmuje paliwo, planowe serwisowanie wg harmonogramu producenta oraz OC. Bez AC i napraw awaryjnych.
- 1.6 D potrafi być naprawdę oszczędny w trasie i przy normalnym użytkowaniu nadal sensownie spina koszty paliwa.
- Fotele i ogólny komfort codziennej jazdy wypadają dojrzalej niż w wielu popularnych kompaktach z tych samych lat.
- S40 nadal wygląda schludnie i nie starzeje się wizualnie tak szybko, jak część bardziej anonimowych rywali.
- Kompaktowy sedan dobrze sprawdza się jako spokojne auto do codziennych kilometrów bez gabarytów większych modeli Volvo.
- Warsztaty dobrze znają rodzinę DV6/D4164T, więc sama mechanika silnika nie jest egzotyczna mimo szwedzkiego znaczka.
- To wciąż wieloletni diesel DV6 z typowymi ryzykami: DPF, EGR, turbo, wtryski i rozrząd mogą wymagać budżetu po zakupie.
- 109 KM nie daje dużego zapasu mocy, szczególnie w trasie z kompletem pasażerów albo przy szybszej jeździe autostradowej.
- Najtańsze egzemplarze często tylko udają okazję, bo ukryte zaległości serwisowe szybko zjadają przewagę ceny wejścia.
- Auto słabo pasuje do życia wyłącznie w mieście i na krótkich zimnych odcinkach, więc zły profil użytkowania szybko wychodzi bokiem.
- Za znaczek Volvo bywa płacone więcej niż za technicznie blisko spokrewnione auta, mimo że ryzyka silnikowe są bardzo podobne.