Chevrolet Orlando 2.0 VCDi 163 KM 2014 (J309) opinie
Największą przewagą Orlando jest prosty fakt, że to prawdziwy siedmiomiejscowy van, a nie kompakt udający rodzinne auto. Wsiadanie jest wygodne, pozycja za kierownicą naturalna, a kabina zaprojektowana bardziej pod codzienną logistykę niż pod modę. Jeżeli ktoś potrzebuje przewieźć dzieci, bagaże i jeszcze dwa dodatkowe miejsca od czasu do czasu, Chevrolet dalej broni się użytecznością lepiej niż wiele crossoverów z podobnego budżetu.
Wersja 2.0 VCDi 163 KM jest w gamie Orlando kluczowa, bo dopiero ona daje autu naturalną elastyczność. 360 Nm robi różnicę przy pełnym obciążeniu, ruszaniu z kompletem pasażerów i spokojnym wyprzedzaniu w trasie. To nadal nie jest van do szybkiej jazdy, ale przynajmniej nie sprawia wrażenia auta, które walczy z własną masą przy każdym wjeździe na ekspresówkę.
Druga strona medalu jest typowa dla używanego rodzinnego diesla. Orlando 2.0 VCDi lubi kilometry, ale nie lubi krótkich tras, zaniedbanego oleju i życia wyłącznie w mieście. W praktyce największe pytania przed zakupem dotyczą nie samego modelu, tylko konkretnego egzemplarza: jak pracuje zimny silnik, w jakim stanie jest DPF, czy dwumasa nie daje o sobie znać, czy turbo buduje ciśnienie równo i czy układ chłodzenia oraz podwozie nie są już po prostu zmęczone latami pracy.
Na rynku wtórnym Orlando przegrywa rozpoznawalnością i łatwością dalszej odsprzedaży z Touranem czy S-Maxem, ale bywa tańsze przy podobnej funkcjonalności. To właśnie tworzy jego sens: mniej modny, ale uczciwie praktyczny van dla kogoś, kto kupuje funkcję, a nie znaczek. Trzeba tylko zaakceptować, że w tym aucie bardziej liczy się stan techniczny i dokumenty niż świeży detailing i ładne zdjęcia z ogłoszenia.
- Naprawdę potrzebujesz siedmiu miejsc i rodzinnej funkcjonalności, a nie tylko wyższej pozycji za kierownicą w modnym SUV-ie.
- Robisz regularne trasy, więc diesel 2.0 VCDi z DPF-em ma szansę pracować w warunkach, do których został stworzony.
- Kupujesz egzemplarz po historii serwisowej i z diagnostyką DPF-u, EGR-u, sprzęgła, dolotu oraz układu chłodzenia, zamiast po samym opisie ogłoszenia.
- Akceptujesz niższą płynność odsprzedaży, jeśli w zamian dostajesz dużo przestrzeni i wyposażenia za rozsądne pieniądze.
- Jeździsz głównie po mieście i krótkich odcinkach, bo wtedy sens diesla z DPF-em szybko obraca się przeciwko właścicielowi.
- Szukasz rodzinnego auta bez pytań o dwumasę, DPF, EGR, wtryski i historię serwisową starszego turbodiesla.
- Kupujesz najtańszy egzemplarz z rynku i liczysz, że siedem miejsc przykryje wieloletnie zaniedbania mechaniczne.
- Priorytetem jest łatwa odsprzedaż i mocny rynkowy wizerunek modelu, bo Orlando pozostaje wyborem niszowym i bardziej użytkowym niż prestiżowym.
Orlando jest jednym z tych modeli, które nigdy nie stały się rynkowym hitem, ale właśnie dlatego potrafią być interesujące dla pragmatyka. Dostajesz siedem miejsc w standardzie, rozsądną ergonomię, całkiem dużą kabinę i diesla 2.0 VCDi, który nie sprawia wrażenia za słabego do rodzinnego vana. Problem w tym, że większość egzemplarzy ma za sobą ciężkie życie: rodzinne wożenie, dłuższe przebiegi, miejsko-tranzytowe użytkowanie albo po prostu lata odkładanego serwisu. Sam napęd 163 KM ma sens, ale wymaga kontroli DPF-u, EGR-u, sprzęgła z dwumasą, osprzętu dolotu i ogólnego poziomu zużycia auta. Kupione po technice Orlando potrafi być bardzo funkcjonalnym wozem. Kupione po samej cenie staje się vanem, który szybko przypomina, czemu MPV w niskim budżecie trzeba oglądać bez złudzeń.
Chevrolet Orlando 2.0 VCDi 163 KM 2014 (J309) koszt utrzymania
Kalkulacja obejmuje paliwo, planowe serwisowanie wg harmonogramu producenta oraz OC. Bez AC i napraw awaryjnych.
- Siedem miejsc w standardzie i prawdziwie rodzinny układ wnętrza nadal robią robotę tam, gdzie modne crossovery kończą się na stylu.
- Diesel 2.0 VCDi 163 KM daje Orlando normalny zapas momentu i znosi trasę dużo lepiej niż słabsze konfiguracje.
- Ergonomia, widoczność i łatwość codziennej obsługi są bardziej dopracowane, niż sugeruje niszowa pozycja modelu na rynku.
- Na rynku wtórnym Orlando potrafi kosztować mniej niż bardziej oczywiści konkurenci przy bardzo podobnej funkcjonalności.
- Silnik ma łańcuch rozrządu, a sam model nie jest przesadnie egzotyczny dla warsztatów ogarniających starsze diesle GM.
- DPF, EGR, dwumasa i osprzęt diesla oznaczają, że zakup po najniższej cenie zwykle kończy się szybkim rachunkiem startowym.
- Model jest niszowy i słabszy wizerunkowo, więc odsprzedaż potrafi trwać dłużej niż w przypadku Tourana czy S-Maxa.
- Wiele egzemplarzy ma za sobą rodzinne lub półflotowe życie, co oznacza większe zużycie wnętrza, zawieszenia i osprzętu.
- To auto do spokojnej praktyczności, nie do przyjemności z jazdy czy budowania prestiżu marki.
- Do miasta Orlando 2.0 VCDi zwyczajnie nie jest idealnym profilem i szybko przypomina o tym układem emisji spalin.