AutoKarma.pl Blog Czy warto kupić Skodę Kodiaq (2016+)?

Czy warto kupić Skodę Kodiaq (2016+)?

Anna Piotrowska · Analityk danych
Opublikowano: 2026-06-13 · Aktualizacja: 2026-06-13
Czy warto kupić Skodę Kodiaq (2016+)? — używany kompakt
Opinia autora
Anna Piotrowska
Anna Piotrowska Analityk danych

Skoda Kodiaq 2016+ jest warta zakupu głównie jako duży rodzinny SUV z opcjonalnym trzecim rzędem, ale tylko po ostrej selekcji egzemplarza. Najbezpieczniejszym wyborem dla większości kupujących pozostaje 2.0 TDI 150 KM z potwierdzoną historią serwisową i sprawdzonym VIN-em.

Czas czytania Automatycznie liczone na podstawie długości artykułu.
Liczba sekcji Najważniejsze bloki, które możesz szybko przeskanować.
Ostatnia aktualizacja 2026-06-13 Treść i dane warto oceniać razem z datą aktualizacji.

Skoda Kodiaq od początku trafiła w bardzo konkretną potrzebę rynku: rodzinny SUV, który realnie mieści ludzi i bagaże, a nie tylko wygląda na duży. Właśnie dlatego do dziś jest jedną z najciekawszych propozycji dla kogoś, kto szuka używanego siedmiomiejscowego auta bez wchodzenia w premium albo wielkiego vana. Problem polega na tym, że Kodiaq nie jest już tani, a rynek wtórny pełen jest egzemplarzy flotowych, importowanych i takich, które wyglądają dobrze głównie na zdjęciach.

Jeśli chcesz krótkiej odpowiedzi już na starcie, brzmi ona tak: tak, Skoda Kodiaq 2016+ jest warta zakupu, ale przede wszystkim jako przestronny samochód rodzinny dla kogoś, kto naprawdę potrzebuje dużego nadwozia, wysokiej pozycji za kierownicą i opcjonalnego trzeciego rzędu. Najbezpieczniejszym kierunkiem dla większości kupujących pozostaje 2.0 TDI 150 KM, a sensowną benzyną dla spokojniejszego kierowcy jest 1.4/1.5 TSI. Najwięcej ostrożności wymagają auta po ciężkiej eksploatacji, wersje kupowane tylko „na wyposażenie” oraz egzemplarze bez potwierdzenia kampanii serwisowych po VIN.

Zewnętrzne źródła są tu zgodne co do fundamentów: Honest John przypomina, że Kodiaq zadebiutował w 2016 roku jako duży SUV z pięcioma silnikami, przesuwaną kanapą i opcjonalnym trzecim rzędem, a Parkers podkreśla, że to jeden z najbardziej praktycznych rodzinnych SUV-ów swojej epoki, realnie konkurujący z Peugeotem 5008, Tiguanem Allspace czy Santa Fe. To dobra wiadomość. Gorsza jest taka, że na rynku używanych łatwo przepłacić za modę na SUV-y i kupić samochód, który dopiero po zakupie pokaże ci pełną listę zaległości serwisowych.

Szybki werdykt: kiedy Kodiaq ma sens, a kiedy lepiej odpuścić?

Sytuacja zakupowa Werdykt Dlaczego
Szukasz dużego rodzinnego SUV-a z opcją 7 miejsc Tak Kodiaq naprawdę daje dużo przestrzeni, przesuwaną kanapę i sensowny bagażnik jak na ten segment.
Jeździsz głównie trasowo i chcesz rozsądnych kosztów Tak, zwłaszcza 2.0 TDI Diesel 150 KM najlepiej pasuje do charakteru tego auta i jego masy.
Potrzebujesz benzyny do spokojnej codzienności Tak, ale wybieraj rozsądnie 1.4/1.5 TSI są sensowne przy umiarkowanych oczekiwaniach i dobrej historii serwisowej.
Chcesz po prostu modnego SUV-a bez budżetu na serwis startowy Nie Tani Kodiaq łatwo okazuje się drogi po zakupie, bo to duże i złożone auto.
Potrzebujesz trzeciego rzędu dla dorosłych na stałe Raczej nie Trzeci rząd jest praktyczny okazjonalnie, ale nie zastąpi pełnowymiarowego vana.

Najkrócej mówiąc: Kodiaq jest bardzo dobrym używanym SUV-em wtedy, gdy kupujesz go świadomie jako narzędzie rodzinne, a nie jako ozdobę pod domem. Jeśli naprawdę wykorzystasz jego przestrzeń, wysoki komfort i spokojny charakter, ten model potrafi się obronić. Jeśli jednak kuszą cię wyłącznie rozmiar, wyposażenie i wizerunek, łatwo wejść w auto większe i droższe w utrzymaniu, niż realnie potrzebujesz.

Co właściwie kupujesz? Największa zaleta Kodiaqa to praktyczność

Według danych z Honest John Kodiaq ma 4697 mm długości, przesuwaną tylną kanapę i opcjonalny trzeci rząd siedzeń. To ważne, bo wiele SUV-ów wygląda na rodzinne, ale dopiero na żywo okazuje się kompromisem. W Kodiaqu praktyka zwykle zgadza się z obietnicą. Auto jest szerokie, łatwe do spakowania, a druga kanapa daje dużą elastyczność przy ustawianiu miejsca dla dzieci i bagaży.

Parkers trafnie zauważa, że Kodiaq nie jest „budżetowy” w odbiorze mimo ceny niższej od części rywali. I właśnie to czuć z perspektywy kupującego używane auto: kabina nie robi wrażenia luksusowej, ale jest bardzo funkcjonalna, ergonomiczna i po prostu łatwa do polubienia w codzienności. To samochód, w którym dziecięcy fotelik, walizki, wózek i zakupy nie wyglądają jak organizacyjny problem.

Trzeba tylko uczciwie powiedzieć, że trzeciego rzędu nie warto przeceniać. Dla małych dzieci albo na krótsze awaryjne przejazdy jest przydatny, ale jeśli naprawdę regularnie przewozisz siedem dorosłych osób, lepiej myśleć o większym aucie albo vanie. Kodiaq wygrywa nie pełnowymiarową siedmiomiejscowością, tylko tym, że jako pięcioosobowy SUV z okazjonalnymi dodatkowymi siedzeniami ma bardzo mało bezpośrednich rywali, którzy robią to równie sensownie.

Rynek wtórny w Polsce: to już nie jest tani SUV

Problem z Kodiaqiem polega na tym, że jego dobra opinia dawno przebiła się do cen. Z czerwcowego raportu AutoUncle wynika, że na polskim rynku było 386 używanych Kodiaqów z lat 2017–2026, a cały zakres cen rozciągał się od 74 500 do 268 500 zł. Sama mediana wszystkich ofert była zawyżana przez bardzo młode auta, ale dla kupującego starsze egzemplarze ważniejsze są roczniki i realny środek rynku niż ogólna średnia.

Tu właśnie AutoUncle daje użyteczne punkty odniesienia. Dla rocznika 2017 zakres cen wynosił 59 900–84 900 zł przy medianie 73 656 zł. Dla 2018 było to 59 900–113 578 zł, a dla 2020 już 79 999–132 900 zł. To pokazuje dwie rzeczy: po pierwsze, Kodiaq mocno trzyma wartość; po drugie, najtańsza oferta nie mówi jeszcze nic o opłacalności zakupu.

Rocznik Zakres cen wg AutoUncle Mediana ceny Praktyczny wniosek
2017 59 900–84 900 zł 73 656 zł To najtańszy sensowny próg wejścia, ale zwykle z wyższym przebiegiem.
2018 59 900–113 578 zł 84 346 zł Duży rozrzut cen oznacza, że historia i wersja robią ogromną różnicę.
2020 79 999–132 900 zł 106 525 zł Młodsze Kodiaqi nadal są drogie i często ocierają się o budżet nowych kompaktowych SUV-ów.

Dlatego najlepsze pytanie przy zakupie nie brzmi „czy Kodiaq jest drogi?”, tylko czy naprawdę potrzebujesz tego rozmiaru i tej funkcji. Jeśli tak, ceny da się obronić. Jeśli nie, możesz odkryć, że dopłacasz kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych tylko po to, żeby mieć większą budę i modniejszy segment.

Który silnik wybrać? Tu Kodiaq nie jest autem „jednej oczywistej wersji”

W materiałach premierowych Honest John przypomina, że startowa gama obejmowała pięć silników: benzynowe 1.4 TSI i 2.0 TSI oraz diesle 2.0 TDI, z mocami od 125 do 190 KM. Z perspektywy polskiego rynku wtórnego najważniejsze są dziś trzy kierunki: podstawowe benzyny 1.4/1.5 TSI, popularny 2.0 TDI 150 KM i mocniejsze 2.0 TSI lub 2.0 TDI 190 KM dla osób, które chcą więcej osiągów albo częściej ciągną przyczepę.

Dla większości kupujących 2.0 TDI 150 KM pozostaje najbezpieczniejszym kompromisem. To silnik, który dobrze pasuje do masy auta, nie zmusza do wysokich obrotów przy pełnym obciążeniu i lepiej znosi długie rodzinne trasy niż słabsze benzyny. Jeśli Kodiaq ma wozić rodzinę, bagaże, czasem rowery na haku i regularnie robić wyjazdy, właśnie ta wersja najczęściej ma najwięcej sensu. W bazie AutoKarma warto zacząć od karty Skoda Kodiaq NS 2.0 TDI 150 KM.

1.4 TSI i późniejsze 1.5 TSI też nie są bez sensu, ale trzeba dobrze dopasować je do oczekiwań. Jeśli jeździsz spokojnie, robisz umiarkowane przebiegi i nie potrzebujesz ciągle pełnego auta na autostradzie, taka benzyna może być rozsądnym wyborem. Trzeba jednak zaakceptować, że w dużym SUV-ie nie będzie dawała takiego luzu jak diesel. Dla kierowcy miejskiego lub mieszającego miasto z krótszymi trasami lepszym punktem startu jest karta Kodiaq 1.5 TSI 150 KM.

2.0 TSI 4x4 to propozycja dla węższej grupy odbiorców. Zapewnia najlepszą dynamikę i dobrze współpracuje z napędem AWD, ale wymaga też większej tolerancji na spalanie oraz dokładniejszego sprawdzenia historii. W dodatku właśnie dla części tych aut pojawiła się kampania serwisowa dotycząca osłony silnika. Jeśli naprawdę chcesz mocną benzynę i wiesz, po co ci ona w rodzinnym SUV-ie, wtedy ma sens zajrzeć do karty Kodiaq 2.0 TSI 190 KM 4x4. Jeśli jednak szukasz po prostu spokojnego zakupu, diesel 150 KM zwykle wygrywa rachunkiem codzienności.

Wersja Dla kogo Największa zaleta Główny kompromis
1.4 / 1.5 TSI 150 KM Spokojny kierowca, miasto + umiarkowane trasy Tańszy serwis niż w mocnych wariantach, sens dla benzynoluba Pod dużym obciążeniem czuć, że to duży SUV
2.0 TDI 150 KM Rodzina, trasy, auto „do wszystkiego” Najlepszy balans osiągów, spalania i użyteczności Diesel nie lubi krótkich odcinków i zaniedbań DPF/EGR
2.0 TDI 190 KM Ktoś, kto często jeździ w trasie i chce większego zapasu mocy Bardzo dobre połączenie z 4x4 i automatem Wyższa cena zakupu i zwykle droższe egzemplarze
2.0 TSI 180/190 KM 4x4 Kierowca, który chce benzyny i nie boi się kosztów Najlepsza dynamika w gamie Wyższe spalanie i większy koszt błędu zakupowego

Wyposażenie, skrzynia i układ wnętrza: tu łatwo przepłacić za „fajną specyfikację”

Kodiaq często kusi bardzo dobrze na zdjęciach: duży ekran, LED-y, skóra, panoramiczny dach, 19-calowe felgi, pakiety stylizacyjne SportLine albo Laurin & Klement. Problem polega na tym, że przy aucie rodzinnym bogata specyfikacja bywa mniej ważna niż stan techniczny konkretnej sztuki. Lepiej kupić prostszy egzemplarz z uczciwą historią niż efektowną konfigurację, w której poprzedni właściciel oszczędzał na serwisie skrzyni, napędu i zawieszenia.

To samo dotyczy wyboru między manualem a DSG. Automatyczny Kodiaq jest po prostu wygodniejszy i lepiej pasuje do charakteru auta, zwłaszcza w trasie i przy jeździe rodzinnej. Ale tylko wtedy, gdy skrzynia była obsługiwana jak trzeba. Manual ma sens dla kierowcy, który naprawdę chce prostszej mechaniki i nie potrzebuje komfortu automatu za wszelką cenę. Jeśli jednak znajdziesz dobrego diesla 2.0 TDI z potwierdzonym serwisem DSG, właśnie taki układ najczęściej daje najbardziej „kompletny” Kodiaq do codziennego życia.

Warto też uczciwie przemyśleć temat pięciu kontra siedmiu miejsc. Jeśli trzeciego rzędu użyjesz kilka razy w roku, świetnie — Kodiaq daje taką elastyczność. Jeśli jednak codziennie potrzebujesz maksymalnego bagażnika, pełnej wygody drugiego rzędu i nigdy nie składasz dodatkowych siedzeń, w praktyce bardziej liczy się stan auta niż sama obecność opcji 7 miejsc. To ważne, bo na rynku łatwo zobaczyć trzeci rząd jako „must have”, a później przepłacić za cechę, z której prawie nie korzystasz.

Niezawodność: raczej solidne tło, ale nie auto odporne na zaniedbania

Zewnętrzne dane dają Kodiaqowi całkiem dobre tło niezawodnościowe. Na stronie car-recalls.eu, bazującej na statystykach ADAC, dla roczników 2017–2020 podano indeks awarii od 10,7 do 3,1 awarii na 1000 aut, z poprawą w młodszych egzemplarzach. To nie oznacza, że Kodiaq jest niezniszczalny, ale oznacza, że sam model nie ma opinii problematycznej konstrukcji na poziomie fundamentów.

Jednocześnie ta sama baza przypomina, że dużo problemów na rynku wtórnym nie wynika z wady modelu jako takiej, tylko z tego, czy poprzedni właściciel wykonał kampanie i czy auto było serwisowane zgodnie z przeznaczeniem. Przy dużym SUV-ie to bardzo ważne. Samochód, który przez kilka lat jeździł z przyczepą, robił krótkie odcinki albo był „obsługiwany”, gdy już coś stukało, potrafi zupełnie zmienić obraz nawet z gruntu solidnej konstrukcji.

Innymi słowy: Kodiaq jest dobrym autem używanym, ale nie daje taryfy ulgowej za zły egzemplarz. Właśnie dlatego przy zakupie bardziej niż przy wielu kompaktach liczy się nie tylko silnik, ale też całe otoczenie: skrzynia, napęd 4x4, zawieszenie, hamulce, klimatyzacja, elektronika i potwierdzenie kampanii po VIN.

Typowe usterki i koszty, które naprawdę warto wkalkulować

car-recalls.eu zbiera przede wszystkim problemy kończące się kampaniami, ale z punktu widzenia kupującego używanego auta równie ważne są rzeczy bardziej „codzienne”: zużycie osprzętu, zawieszenia, hamulców czy automatu po dużych przebiegach. Poniższa tabela nie jest listą wad fabrycznych wszystkich Kodiaqów, tylko praktyczną listą tematów, które najczęściej mają wpływ na portfel po zakupie. Koszty są orientacyjne dla niezależnych warsztatów w Polsce i zależą od wersji oraz jakości części.

Obszar Typowy objaw Orientacyjny koszt Komentarz zakupowy
Serwis DSG Brak potwierdzonej wymiany oleju, szarpanie, opóźniona reakcja 900–1400 zł za serwis, dużo więcej gdy skrzynia jest zaniedbana Brak dokumentacji serwisu skrzyni to od razu minus przy negocjacji.
Napęd 4x4 / Haldex Brak serwisu, szarpnięcia, hałas z tyłu 600–1000 zł za serwis olejowy, naprawy dużo droższe Wersje AWD trzeba kupować tylko z historią obsługi napędu.
DPF / EGR w 2.0 TDI Komunikaty, spadek mocy, częste wypalanie 700–3500 zł zależnie od diagnozy i zakresu Auto użytkowane głównie w mieście może szybko wygenerować wydatki.
Pompa wody / termostat Ubytek płynu, niestabilna temperatura pracy 1200–2500 zł Przy oględzinach warto sprawdzić układ chłodzenia i historię napraw.
Zawieszenie przednie Stuki, luzy, nierówne prowadzenie 800–1800 zł Ciężkie SUV-y szybciej pokazują zużycie na gorszych drogach.
Hamulce Bicie, nierówne hamowanie, szybkie zużycie klocków 900–1800 zł za komplet osi zależnie od wersji Duża masa auta robi swoje, zwłaszcza przy jeździe autostradowej.
Klimatyzacja / osprzęt komfortu Słabe chłodzenie, hałas kompresora, drobne błędy elektroniki 300–3000 zł Drobna elektronika rzadko dyskwalifikuje auto, ale dobrze pokazuje jakość eksploatacji.
Akumulator i układ start-stop Komunikaty, słabszy rozruch, nieaktywne systemy komfortu 700–1500 zł Niby drobiazg, ale często pierwszy sygnał oszczędzania na serwisie.

Recalls i kampanie: to trzeba sprawdzić obowiązkowo

Tutaj Kodiaq ma dwa konkretne punkty, których nie wolno ignorować. Po pierwsze, według opisu kampanii Skoda Kodiaq 2016–2017 airbag Takata problem dotyczył aut z określonego okresu produkcji od 1 czerwca 2016 do 15 grudnia 2017. Ryzyko było poważne: degradacja inflatora mogła spowodować rozerwanie elementu i obrażenia pasażerów. To nie jest rzecz do odkładania na później — VIN trzeba sprawdzić przed zakupem i potwierdzić wykonanie kampanii.

Po drugie, kampania Kodiaq 2020–2022 engine cover fire dotyczyła części aut z silnikiem 2.0 TSI. Chodziło o możliwość poluzowania osłony silnika i kontaktu z gorącym obszarem turbosprężarki, co zwiększało ryzyko pożaru. Nie oznacza to, że każda benzynowa 2.0 TSI jest zła. Oznacza to tylko tyle, że przy mocnych benzynach nie wolno kupować auta bez żelaznej dyscypliny weryfikacji historii po VIN.

To zresztą bardzo dobry test jakości sprzedającego. Jeśli ktoś nie potrafi jasno odpowiedzieć, czy kampanie były wykonane, albo bagatelizuje temat, traktowałbym to jako sygnał ostrzegawczy. W dużym rodzinnym aucie bezpieczeństwo i historia napraw naprawdę mają pierwszeństwo przed kolorem tapicerki czy felgami.

10 punktów kontroli przed zakupem Kodiaqa

Co sprawdzić Dlaczego to ważne
1. VIN i kampanie serwisoweBez potwierdzenia recalli kupujesz auto z niewiadomą w tle.
2. Historię serwisu DSGW automacie brak regularnego serwisu szybko mści się na budżecie.
3. Serwis Haldexa w wersjach 4x4Napęd AWD bez historii obsługi nie powinien być kupowany „na słowo”.
4. DPF, EGR i profil jazdy dieslaKrótkie odcinki i miejska eksploatacja podnoszą ryzyko kosztów po zakupie.
5. Układ chłodzeniaWycieki i nieprawidłowa temperatura są szczególnie groźne w ciężkim SUV-ie.
6. Zawieszenie i hamulceDuża masa auta przyspiesza zużycie, zwłaszcza na kiepskich drogach.
7. Pracę klimatyzacji i elektrykiDrobiazgi komfortu dobrze pokazują, czy auto było serwisowane kompleksowo.
8. Stan wnętrza vs przebiegZużyta kierownica, fotele i przyciski często mówią więcej niż ogłoszenie.
9. Opony i geometriaNierówne zużycie może wskazywać na zaniedbane zawieszenie albo naprawy powypadkowe.
10. Jazdę próbną na zimno i po rozgrzaniuDopiero wtedy wychodzą część problemów skrzyni, napędu i osprzętu.

Dla kogo Kodiaq jest dobrym zakupem, a dla kogo nie?

Tak, jeśli masz rodzinę, realnie potrzebujesz dużego bagażnika, czasem przydadzą ci się dwa dodatkowe miejsca, a rocznie robisz dość kilometrów, żeby duży SUV miał funkcjonalny sens. To także dobry wybór dla osoby, która nie chce premium, ale chce auta sprawiającego wrażenie „większego i dojrzalszego” niż klasyczny kompaktowy crossover.

Nie, jeśli kupujesz go tylko dlatego, że „ładnie wygląda” i chcesz wejść do segmentu SUV bez budżetu na porządną selekcję egzemplarza. Kodiaq nie jest katastrofalnie drogi w utrzymaniu, ale jest wystarczająco duży i złożony, żeby zaniedbany samochód szybko zamienił się w bardzo przeciętny interes. Nie kupowałabym go też komuś, kto jeździ głównie po mieście na krótkich odcinkach i w praktyce nigdy nie wykorzysta jego rozmiaru.

Jakie są sensowne alternatywy?

Jeżeli najbardziej zależy ci na siedmiu miejscach i rodzinnej praktyczności, naturalnymi alternatywami są Peugeot 5008, Volkswagen Tiguan Allspace, Hyundai Santa Fe albo Kia Sorento — właśnie te modele wskazuje też Parkers. Zwykle jednak Kodiaq wygrywa tym, że łączy bardzo rozsądny układ wnętrza z dobrą podażą na rynku wtórnym i wciąż mocnym wizerunkiem w Polsce.

Jeśli zaś po chwili refleksji okaże się, że wcale nie potrzebujesz siedmiu miejsc ani tak dużego nadwozia, czasem rozsądniej zejść pół segmentu niżej. To właśnie jest moment, w którym Kodiaq przestaje być oczywistym wyborem. Duży rodzinny SUV ma sens wtedy, gdy jego rozmiar rozwiązuje twój realny problem. W przeciwnym razie bardziej kompaktowa alternatywa często da podobną satysfakcję przy niższym koszcie zakupu i serwisu.

Ostateczny werdykt

Czy warto kupić Skodę Kodiaq (2016+)? Tak — ale tylko wtedy, gdy kupujesz konkretny egzemplarz po bardzo dokładnej selekcji. To jeden z najbardziej udanych rodzinnych SUV-ów w swoim segmencie: praktyczny, przestronny, sensownie zaprojektowany i w większości wersji po prostu dojrzały w codziennym życiu. Nie jest jednak tani „jak na Skodę” i nie wybacza kupowania pod wpływem emocji.

Jeśli chcesz jednej krótkiej rekomendacji, celowałabym przede wszystkim w 2.0 TDI 150 KM z dobrą historią, potwierdzonym serwisem skrzyni i sprawdzonym VIN-em. Spokojnemu kierowcy można polecić także benzynę 1.4/1.5 TSI, ale z realistycznym podejściem do osiągów pod obciążeniem. Mocniejsze benzyny i diesle nadal mają sens, tylko wymagają większego budżetu i mniejszej tolerancji na niejasną historię.

Największy atut Kodiaqa jest prosty: to auto, które naprawdę może zastąpić dwa mniejsze kompromisy jednym sensownym samochodem rodzinnym. Największe ryzyko też jest proste: dobra opinia modelu usypia czujność kupujących. Jeśli o tym pamiętasz, Kodiaq potrafi być bardzo dobrym zakupem.

FAQ

Czy Skoda Kodiaq jest awaryjna?

Nie ma opinii modelu szczególnie awaryjnego. Dane oparte na statystykach ADAC na car-recalls.eu pokazują raczej solidne tło niezawodnościowe. Problemem częściej bywa stan konkretnego egzemplarza niż sama konstrukcja.

Jaki silnik w Kodiaqu wybrać?

Dla większości kupujących najlepszym kompromisem pozostaje 2.0 TDI 150 KM. Jeśli jeździsz spokojnie i wolisz benzynę, sens mają też 1.4 lub 1.5 TSI. Mocniejsze wersje 2.0 TSI i 2.0 TDI są dobre, ale wymagają większego budżetu i dokładniejszej weryfikacji.

Czy trzeci rząd siedzeń w Kodiaqu jest praktyczny?

Tak, ale głównie okazjonalnie. Dla dzieci i krótszych przejazdów działa dobrze, natomiast dla siedmiu dorosłych na stałe lepszy będzie van albo większy samochód.

Ile trzeba przygotować na używanego Kodiaqa?

Z danych AutoUncle wynika, że najtańsze starsze auta zaczynają się od około 60 tys. zł, ale sensowniejszy budżet na zadbany egzemplarz często zaczyna się wyraźnie wyżej. Warto zostawić także rezerwę na serwis startowy.

Na co najbardziej uważać przed zakupem?

Na historię skrzyni DSG, serwis napędu 4x4, kondycję DPF/EGR w dieslach oraz wykonanie kampanii serwisowych po VIN. Przy egzemplarzach 2016–2017 trzeba zwłaszcza sprawdzić temat poduszki Takata, a przy części 2.0 TSI z lat 2020–2022 kampanię dotyczącą osłony silnika.

Źródła